 |  | | Książka jest już na całe szczęście niedostępna. Jest już szczęśliwa, albowiem znalazła nowego świeżego właściciela. Piechowski, Stanisław (1861-1930): Dzwon. Dramat w 5 aktach.
[Wydanie pierwsze. First edition]. Lwów: Księgarnia Polska B. Połonieckiego 1913.
20 cm, okładka kartonowa oryg., [8],86,[1] s. PB, Very Good. Stan wewnątrz idealny, karton okładki nieco podniszczony przy krawędziach, książka nieobcięta. W dole okładki słabo czytelny stempelek: Dochód ze sprzedaży / na rzecz Bratniej Pomocy / ... Masa egz.: 150 g. Z Drukarni Jakubowskiego i Sp., [Lwów, ul.] Piekarska 11. Stanisław Piechowski (ur. 1861 r. w Nosarzewie Borowem pow. mławskiego, zm. 20 grudnia 1930 r. w Mławie) ciężką i trudną przebył drogę, nim zdobył potrzebne wykształcenie. Ojciec pchał go na rolę, podobnie jak i przyszłego malarza, Wojciecha, faworyzując dwu pozostałych synów, właśnie zapalonych rolników. Mimo różnych przeszkód udało mu się jednak przebrnąć przez wyższe studia literackie i filozoficzne na Wszechnicy Jagiellońskiej, skąd musiał wyjechać do Prus na praktykę rolniczą. Jak sam wspominał, wiele przyczynił się, gospodarując na niewielkiej dzierżawie w mławskiem, do umożliwienia kariery malarskiej bratu Wojciechowi, na którego wykształcenie ojciec nie nazbyt się ekspensował. W r. 1906 Stanisław Piechowski był więziony i wygnany przez Rosjan jako przestępca polityczny. Oparł się aż w Krakowie. Tam i w Zakopanem zetknął się z kołami literacko-artystycznemi. Lata, poprzedzające wojnę i okres wielkiej zawieruchy wojennej przebył na stanowisku skromnego urzędnika w cukrowni Cielce w Kaliskiem. Pozostawił pamięć znakomitego, choć na małą skalę, ogrodnika i
kilkadziesiąt wyhodowanych szczepów róż. O jakiemś autorstwie głucho było zawsze i cicho. Tymczasem przecież pozostawił spory dorobek: Pan Rębalski (niewydany poemat), dramat Dzwon, poemat Za nią (księgarnia Wojnara, Kraków 1907), Echa, Król Popiel, Orloni oraz liczne drobniejsze utwory w "Bluszczu" i innych czasopismach. Ideałem życiowym Piechowskiego była Polska. Jej służył jego, nie bez dalekich ech twórczości Wyspiańskiego, symbolizm, jak również i te, pod wpływem Słowackiego wyrosłe koncepcje historiozoficzne i poetyckie. Tragedią - letarg ojczyzny. Marzeniem - przeszła wielkość Słowian, dziedziców dawnych Polan, naszych protoplastów. Takaż nić mesjanicznej tęsknicy wije się i po przez neoromantyzm, jak będziemy mieli kiedyindziej sposobność stwierdzić przy przedwojennych pierwiastkach twórczości Małaczewskiego. (wg: ST. J. [Stanisław Janicki ?] w: Myśl Narodowa. R. XVI, Nr 44, 25.10.1936 r.)
|